Doprowadziło to do masowego śnięcia ryb.

Stary port jest jednym z ulubionym miejsc połowów wędkarzy. Do tego akwenu kanałami spływają ze Starego Miasta wody opadowe, ścieki komunalne i przemysłowe. W niedzielę po południu wędkarze zauważyli niepokojące zachowanie ryb.

- Pływały ociężale tuż przy powierzchni wody, jakby chciały łapać powietrze. Szczupaki czy sandacze w ogóle nie interesowały się pływającymi tuż obok nich płotkami, krąpiami - opowiada jeden z wędkarzy.

Zauważono, że z kanału odprowadzającego ścieki wypływa biaława, mętna substancja. To ona przypuszczalnie spowodowała skażenie. O sytuacji próbowano powiadomić służby ochrony środowiska, ale w niedzielę tego typu instytucje w Sandomierzu nie pełnią dyżurów.

Nad kanałem pojawiło się kilkunastu mężczyzn, którzy podbierakami wyławiali osłabione ryby. Potrzebna była interwencja straży miejskiej.

- W poniedziałek zebraliśmy pływające po powierzchni ryby - mówi Marian Zwierzyk, komendant straży miejskiej. Próbka wody z kanału została przekazana Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu.

- Okazało się, że badanie skażonej wody nie należy do kompetencji Sanepidu, ale Inspekcji Ochrony Środowiska. We wtorek lub środę powinny być znane wyniki. Padłe ryby bada również Powiatowy Inspektor Sanitarny - poinformował Stanisław Kraska, dyrektor wydziału rolnictwa sandomierskiego starostwa.

W poniedziałek po południu martwe i na wpół jeszcze żywe ryby spłynęły do Wisły. Dryfujące przy brzegu ryby rękami i siatkami wyłapywali amatorzy łatwego zarobku.

(Nowiny, ANDRZEJ KOZICKI )


Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy