Czyżby wiedza na jego temat nie była potrzebna do świadomego uprawiania naszego przepięknego wędkarskiego hobby czy sportu, a nawet sposobu na życie, bo tak traktują wędkarstwo niektórzy z nas? A może, nasi autorzy podręczników, poradników i tekstów prasowych tą wiedzą po prostu nie dysponują, będąc niestety zupełnymi amatorami w tej dziedzinie. Pisują zaś na te tematy przede wszystkim eksperci od tekstów reklamowych i ludzie zaangażowani w handel sprzętem wędkarskim. Dlatego jesteśmy doskonale poinformowani (brawo!) o ofertach rynkowych poszczególnych firm – uczestników rynku wędkarskiego. Ale, tekstów o cechach użytkowych wędzisk, jak na lekarstwo, a jeśli się pojawiają, rażą schematycznością zdradzając braki w wiedzy i doświadczeniu ich autorów. A może, ich autorzy udają „brata łatę” wędkarzy, delikatnie mówiąc niezainteresowanych wiedzą i logiką w żadnej postaci. Zapewne, niektórzy tak strasznie „zbratłacili się” (fu, co za brzydki neologizm!), bo wędkarze wymagający wiedzy coraz rzadziej kupują ich gazetę.

Mam nadzieję, że ten ostatni powód pisania głupstw przeważa i będzie musiał zniknąć wraz ze wzrostem wiedzy na ten temat. Dotychczas, jedynie w „Wędkarstwo Rzeczne – Spinning” M. Szymański „przyznaje się” do tej wiedzy opisując wędziska spinningowe. To o wiele za mało, jak na blisko milion (a może i dwa) polskich wędkarzy, na początku XXI wieku w środku cywilizowanej Europy. W pozostałych 423 poradnikach i podręcznikach autorzy prezentują już mocno historyczny brak wiedzy o wędzisku.

Stylizowane wędzisko – kij wg Paprockiego z XV wieku i wg słynnego Traktatu z 1496 r. opracowanie J. Wawaka
Aby logicznie rozmawiać o wędziskach, nie tylko w konwencji towarzysko-domyślnej, czy przyswajać sobie, choćby elementarną wiedzę o nich, niezbędnym jest zdefiniowanie kilku podstawowych pojęć, pozwalających precyzyjnie pisywać ten temat. Jeśli tego nie zrobimy, to możliwość komunikowania się i rzeczowej dywagacji praktycznie nie zaistnieje. I nie zastąpią tych pojęć nawet najlepsze i najszczersze chęci, czy największe i niekłamane emocje autorów oraz dyskutantów. Natomiast, prezentowane przy tej okazji poglądy zamiast wiedzy, mogą tylko zdeformować i ośmieszyć wędkarstwo w oczach postronnych oraz uczynić je mało atrakcyjnym dla młodzieży. Bo, np. posługiwanie się kijem czy kijkiem (bez cudzysłowów!!) w XXI wieku, może być postrzegane jako lekkośmieszne, a na pewno nie może stanowić intelektualnego wyzwania, nawet dla zupełnie przypadkowego adepta sztuki wędkarskiej.

Już raz w historii polskiego, zorganizowanego wędkarstwa spauperyzowano je, pozbawiając aspektów wiedzy, kultury i tradycji. Nie róbmy tego po raz kolejny, bowiem polskim wędkarzom należy się odpowiednio wysoki poziom wiedzy i informacji na temat ich ulubionego sposobu rekreacji, jakim jest bez wątpienia wędkarstwo. I aby w pełni stanowiło ono interesujące zajęcie, także dla ludzi inteligentnych, musi być przedstawiane z zachowaniem praw rządzących naturą, czyli właściwą ochroną środowiska oraz pełnią wiedzy o nowoczesnym wędkarstwie, w tym także o wędzisku i jego współczesnej roli. Bez tych okoliczności będziemy jedynie atawistycznymi i niezbyt świadomymi rzeczywistości łapaczami mięsa, a nie wędkarzami.

Oto kilka elementarnych pojęć – haseł, bez znajomości których, wiedzy o wędzisku po prostu nie ma. Należą do nich przede wszystkim: materiały i konstrukcje, wyważenie, akcja, ugięcie, praca, zbrojenie, zakres przynęt itd. Oczywiście znajomość tych terminów w sposób pełny, czy profesjonalny nie jest niezbędna dla zwykłego wędkarza, ale im wyższy stopień wiedzy o wędzisku, tym łatwiej będzie nam wybrać, czyli kupić dobre i odpowiednie wędzisko, łatwiej będziemy przyswajać sobie nowoczesne techniki wędkarskie, a nasza sprawność wędkarska wzrośnie na tyle, abyśmy mogli uniknąć wielu przykrych niespodzianek związanych z nieudolną eksploatacją tego dość skomplikowanego narzędzia wędkarskiego.

Wędziska dla cyklistów i turystów wykonane z drewna Greenheart – firmy Allcock 1911 r.
Materiały
Oczywiście najstarszymi materiałami stosowanymi do wyrobu indywidualnego i produkcji wędzisk były materiały pochodzenia naturalnego, a więc różnego rodzaju drewno. Dobierano je gównie z lokalnych zasobów. Np. na terenie Polski też występowały zróżnicowania. I tak: na Kurpiach były to sosna i jałowiec, na Podkarpaciu – jodła i świerk, im wyżej rosnące tym lepiej oraz jednoroczne pędy wiązu górskiego. Na większości pozostałych terenów za materiały na dolniki służyły: jesion, lipa i klon polny, część środkową budowano zazwyczaj z leszczyny, a szczytówka z jałowca ewentualnie z jednorocznego pędu wiązu, najlepiej spełniała swe zadanie. W innych częściach świata używano przede wszystkim gatunków lokalnie występujących oraz z najmocniejszej trawy na świecie czyli bambusa, w kilku gatunkach. Największą popularnością już w czasach produkcji przemysłowej wędzisk cieszyły się drewna: Hickory (ciężar właściwy 0,80), Ostrea Virginica (0,82), Lancewood (1,03) – wszystkie z Ameryki Południowej oraz Snakewood (1,03) z Nowej Gwinei i Greenheart (1,09) z Indii. Wędziska z drewna Greenheart i Lancewood produkowano jeszcze w latach 30. XX wieku i stanowiły one istotną konkurencję dla znacznie nowocześniejszych klejonek bambusowych.

Oto opis budowy drewnianego wędziska w warunkach domowych, zawarty w kapitalnym opowiadaniu wędkarskim Bogdana Wojdowskiego, pt. „Wieczne Młaki”.Cytuję:„Figura kciukiem odmierzał trzonek (dolnik) lipowy, sam środek z leszczyny, a szczytówka z jałowca... Cięte jesienią, jak drewno zamiera... tylko ciąć tak, żeby rdzenia nie skaleczyć. Sęki usunąć, korę obłuskać, oczka po sękach nad ogniem prażyć, żywicą smarować żeby stwardniały. Surowy jeszcze pręt nagrzewam i prostuję, żeby miał krój. Jeśli krzywy, ryba po zacięciu zejdzie z haczyka! Taka wędka źle pracuje. Kiedy sucha, prosta i lekka, podwieś ją i obciąż. Niech wisi, niech się rozciąga. A jak nabierze więcej suchości, prostoty i lekkości, olejem natrzyj. Pokostem. Susz, smaruj i susz! Całe lato... Wędka musi być żywa! Giąć się, prężyć, drgać i swoją prostotę zachowywać. Wtedy między rybakiem a rybą niczego nie ma, nawet wody, tylko ten włos. Bo leszczyna ma czucie... Jałowiec trzeba samemu wyszukać, na pniu oglądać. Upatrzeć sobie krzaczek, czekać nim wyrośnie. Po cichu iść w las, tu gałązkę przyciąć, tam wyprowadzić, formować odrobinę, aż wyrośnie na wędkę. Szczyt ten strugaj lekko, powoli, niech koniuszek będzie cienki, jak struna. Twardy moczyć w kwaśnej wodzie z żołędziami. Miękki ciekłą żywicą smarować. Musi być giętki, ale nie słaby, musi być sprężysty, ale nie oporny. Musi być gibki do szybkiego zacięcia! Potem wędzisko skuwkami połączone z trzonkiem (dolnikiem) i szczytem pod ciężarem badam. Jak się gnie, może łamliwe czy źle wyważone. A to podcinam odrobinę szczyt lub trzonek. Kolbę (uchwyt) wiercę, ołowiem zalewam. Pewniej w ręku leży. Gładzę, smaruję i dbam o to, żeby robak nie dobrał się do drewna”.

Przytaczam ten tekst, bo autor zawarł w nim prawie cały sens tworzenia blanku wędziska i to niezależnie od materiałów i rozwoju technologii stosowanych do jego produkcji, od prehistorii aż po dzisiejsze czasy. Ponadto, opisana w nim technologia obowiązywała z niewielkimi niuansami od zawsze aż do połowy XX wieku, jeśli budowano wędzisko z naturalnych materiałów, nie ingerując w ich strukturę.

Niewątpliwie ingerencją w strukturę materiałów była budowa łuku refleksyjnego japońskich samurajów, któremu nadano wyjątkowe cechy użytkowe dzięki przemyślnej i precyzyjnej technologii wytwarzania. Według ekspertów była to jedna z pierwszych technologii kompozytowych! Choć powstał zapewne wcześniej, to już w XII wieku był w powszechnym użyciu. W sztuce i literaturze Chin i Indii, właśnie od XII wieku pojawiają się opisy i malowidła przedstawiające połów dużych ryb krótkimi wędziskami, z kołowrotkiem także. Wszystko na to wskazuje, że te wędziska zawierały na pewno elementy konstrukcji zapożyczone z łuków refleksyjnych. Budowano je z klinów drewna drzew liściastych o różnej twardości. Zazwyczaj były to: buk, wiśnia oraz kilka odmian klonów. Kilkucentymetrowe kliny cięto ukośnie, pod kątami około 25 i 40 stopni. Mocowano je do czołowo przyklejonej listwy bambusowej, oplatając stopniowo trzciną. Następnie wzmacniano tę ruchomą nieco, pracującą konstrukcję, drugą i trzecią listwą z bambusa. Także przyklejanymi i oplatanymi trzciną, a na końcu oplatano jedwabną nicią. Aby klej nie został rozpuszczony przez wilgoć lub wodę, pokrywano go żywicą – laką. Uchwyt, czyli majdan znajdował się ok. 60 cm od dołu, bowiem taki łuk służył przede wszystkim konnemu samurajowi, mierząc nieco ponad 180 cm. Ta specyficzna konstrukcja, po wzmocnieniu dolnej części lub jej modyfikacji w momencie budowy mogła być doskonałym, krótkim i dynamicznym wędziskiem!

Schemat budowy refleksyjnego łuku japońskiego samuraja
Wygląda na to, że tak jak i w naszych czasach przemysł zbrojeniowy zawsze stymulował i umożliwiał rozwój technologiczny innych dziedzin życia, w tym przypadku także wędkarstwa. Wszystko na to wskazuje, że łuk i wędzisko były i są dowodem na słuszność tezy, że jedynie budując strukturę materiału można osiągnąć postęp w stosunku do materiałów całkowicie naturalnych.

Kolejnym etapem rozwoju tej koncepcji były tzw. klejonki z łupków bambusa. Choć pierwsze takie wędziska pojawiły się w Europie w wieku XVIII, to zaistnieć na ryku, czyli do przeciętnego wędkarza miały szansę dotrzeć w latach 40. XIX wieku, za sprawą (reklama!) Amerykanina Samuela Philippe. Początkowo były to konstrukcje składające się dwóch łupków, następnie czterech oraz sześciu, ośmiu a nawet dwunastu – w dwóch warstwach. W wędziskach do ekstremalnych technik wędkarskich stosowano dodatkowo stalowy rdzeń, znacznie wzmacniający ich wytrzymałość. Choć szczątkowa produkcja klejonek ma miejsce aż do dziś, to są one przeznaczone głównie do tzw. „wędkarstwa kominkowego”, czyli są dekoracjami w domkach wędkarskich, wskazując na właściwą atencję dla tradycji wędkarskich protoplastów właściciela. Jest tak, bo nie mogą się równać ze współczesnymi wędziskami grafitowymi. W latach 70. ubiegłego wieku, przestały istnieć w sensie rynkowym, nawet na najbardziej tradycyjnych i nierozwiniętych rynkach.

Schematy budowy klejonek bambusowych
W latach 1920-1950 pojawiały się na rynku krótkie, puste w środku wędziska ze stalowych rurek, stosowano je tylko w wędkarstwie muchowym i spinningowym, ale ich nadmierna awaryjność wykluczyła dalsze istnienie. Nie wspomniałbym o nich gdyby nie fakt, że były to pierwsze, całkowicie przestrzenne konstrukcje wędzisk. A więc była to idea powszechnie i nieodwołalnie wyznaczająca drogę rozwoju w konstruowaniu wędziska na wiele lat, a może i na zawsze.

Kolejnym materiałem, już bez wątpienia kompozytowym, były włókna szklane zespolone żywicami. Wędziska z tego typu materiałów zaczęto produkować na początku lat 40. XX wieku. Jak do tej pory miał ten kompozyt trzy zasadnicze etapy rozwoju. Pierwszy, to wiązka różnej długości włókien szklanych, zatopiona w syntetycznej żywicy i tworząca zbieżny pręt, tzw. pełny. W ostatniej fazie „pełnych” wędzisk budowano je z dwóch sklejonych wzdłużnie, symetrycznych połówek. Etap drugi to pustościenne wędziska budowane (zwijane) z mat składających się z różnej długości i ułożonych w nieco przypadkowych kierunkach włókien szklanych, oczywiście zespolonych żywicami. Trzeci etap to wędziska pustościenne i nie tylko, powstające z uporządkowanych, czyli ułożonych w zamierzonych kierunkach i coraz dłuższych włókien szklanych. Żywicy w tych kompozytach jest znacznie mniej niż w starszych rozwiązaniach. Kompozyt – włókno szklane plus żywice wzbogacano lub modyfikowano dodając włókna poliestrowe, poliamidowe, węglowe czy metalizowane borem włókna szklane (Purdy Stick). Oczywiście, tzw. szklane wędziska mają nadal sporą grupę zwolenników i produkuje je kilka specjalistycznych firm.

Dopiero na początku lat 70. XX wieku do wędkarstwa na dobre wkroczyły włókna węglowe, choć wynaleziono je trochę wcześniej niż włókna szklane. W latach 60. badania nad ich zastosowaniem przeprowadzili wszyscy czołowi producenci blanków i wędzisk. Zatem epoka wędzisk z kompozytów węglowych trwa już 40 lat, ale na nasz rynek takie wędziska dotarły 20 lat później!

Coraz nowocześniejsze technologie wytwarzania włókien węglowych i ich stosowanie w technologiach kosmicznych dają olbrzymie możliwości także w konstruowaniu coraz lepszych wędzisk do wszystkich metod wędkarskich, uwzględniając całe mnóstwo niuansów poszczególnych technik i sposobów wędkowania. Wszystkie włókna węglowe sztywniejsze niż 30 milionów Psi nazywamy grafitami. Aktualnie mówi się o wykorzystywaniu w budowie wędzisk grafitów siedmiu generacji o coraz wyższych parametrach technicznych, daje to coraz więcej możliwości, ale tylko tym producentom, którzy potrafią pokonać z tym związaną barierę technologiczną. W związku z tym następuje specjalizacja. Tzn. można wyróżnić trzy poziomy twórców rynku. Producenta włókien węglowych i grafitowych oraz mat, producenta blanków i wędzisk oraz dystrybutorów. Absolutna większość znanych marek, które kojarzymy z wędziskami to tylko dystrybutorzy. Lepsi z nich potrafią określić swoje wymagania wobec producentów i w ten sposób istotnie uczestniczą w tworzeniu oferty wędzisk, które sprzedają.

Aby wyróżnić swoją ofertę dystrybutorzy używają wielu sloganów reklamowych wywodzących się z nazewnictwa poszczególnych typów mat czy włókien grafitowych ewentualnie węglowych (HR). Czasami nawet podając jedynie wagę 1 m kwadratowego maty. Najczęściej czytamy o IM6, IM7, 8, 9, czy nawet IM10. Ten system ma informować o zawartości w tym kompozycie grafitów o coraz wyższym module sztywności. Często chwalą się grafitami, np. 30 ton, 50 ton itp. O ile takie grafity zastosowano, to te wartości wynikają z przeliczenia na system dziesiętny ciśnienia owych milionów Psi (Pascali na cal kwadratowy). Oczywiście, że do kompozytów grafitowych wprowadza się uzupełnienia: poliamidami noszącymi handlowe nazwy producentów, np. kevlar i coramid, polietylenem (dyneema), metalizowane borem włókna grafitowe, czyli boron oraz włókna szklane, także whiskery (włókniste drobiny) Sic i niektórych metali lekkich, jako dodatkowe obok żywic wypełniacze przestrzeni między włóknami. Te modyfikacje składu kompozytu, szczególnie są potrzebne gdy trzeba zwiększyć lub zmniejszyć sztywność konstrukcji, np. w dolniku czy na złączach.

Wszystkie współcześnie produkowane wędziska są zbudowane z materiałów kompozytowych i to niezależnie czy zawierają dwa komponenty, czyli włókna i żywicę, czy mata, z której zwija się blank, zawiera kilka typów włókien, dodatkowe oploty, wypełniacze dystansujące, wszystko to zespolone żywicami. Bo tak naprawdę, nawet „kominkowe klejonki”, wyprodukowane przez światowej klasy firmy, poddane kilkunastu zabiegom impregnującym i dystansującym ich naturalne włókna oraz najnowocześniejsze konstrukcje z naprawdę wysokomodułowych grafitów, gdzie zminimalizowano ilość żywic, a ich technologia przypomina uzyskiwanie spieków ceramicznych, mają struktury materiałów kompozytowych. Niestety, w naszej prasie i literaturze wędkarskiej, większość autorów nie rozumie pojęcia – materiał kompozytowy i upowszechnia swój brak wiedzy, przy okazji narażając się na kpiny. Ale, nie jest to ani trochę wesołe! Dla nikogo!

Wszystkie historyczne materiały miały mnóstwo ograniczeń i mimo benedyktyńskich technologii cechy użytkowe wędzisk z nich powstających nie dorównywały kolejnym pomysłom. Współczesne wędziska odziedziczyły najlepsze cechy swych poprzedników i posiadają nowe, wspaniałe cechy użytkowe, ale postęp na pewno nie zatrzyma się nigdy i kolejne, nowe materiały umożliwią budowę jeszcze lepszych i finezyjniejszych wędzisk. Kiedyś większość cech użytkowych wędziska była w znacznej mierze przypadkiem, mimo zamierzonego działania. Dziś projektuje się nawet takie cechy jak: akcję, ugięcie, charakterystykę pracy, wyważenie dynamiczne czy granicę wytrzymałości linki właściwą dla konkretnego wędziska. I właśnie te pojęcia, jak do tej pory nie doczekały się precyzyjnego opisu w języku polskim, a tzw. chłopski rozum, prezentowany w różnych publikacjach powoduje powszechny brak wiedzy na temat nowoczesnych wędzisk, które dawno przestały być kijem.

Ideograficzne przedstawienie akcji wędziska spinningowego wg Lamiglasa
AKCJA to pojęcie dotyczące szybkości pracy wędziska w warunkach pomiaru ugięcia (tzw. test curve) i powrotu do stabilnej pozycji pionowej. Uwaga! Jeśli wędzisko przy tej okazji wykona kilka wychyleń to akcja tego wędziska na pewno nie jest b. szybka ani nawet szybka, mimo wielokrotnych, bardzo szybkich wychyleń po wymachu. Zatem najszybszą akcję ma wędzisko, które po wymachu do pozycji pomiaru ugięcia, dokona powrotu do stabilnej pozycji pionowej wychylając się tylko raz! Reasumując, im szybsza akcja wędziska tym szybciej wędzisko przekazuje nasze poczynania, np. podczas holu czy rzutu przynętą. Taki typ akcji wymaga wysokich umiejętności wędkarskich i oczywiście panowania nad swymi emocjami. Określanie akcji wędziska terminami: szczytowa, paraboliczna, miękka czy pełna, dowodzi braku wiedzy na ten temat i jest nieudolną próbą opisania rzeczywistości.

Test ugięcia – tzw. test curve
UGIĘCIEM jest kształt wędziska, gdy między szczytówką a dolnikiem zmierzymy kąt 90 stopni w teście, oczywiście także w warunkach prawidłowo wykonanych: dynamicznego wymachu lub rzutu przynętą oraz holu ryby. Typy ugięcia w prawidłowo skonstruowanym wędzisku generalnie można określić: parabolicznym, semiparabolicznym, pełnym oraz najtrudniejszym do uzyskania – progresywnym. Potocznie ugięcie paraboliczne uchodzi za miękkie lub nawet b. miękkie. Otóż, nic bardziej błędnego. Aby to sobie uświadomić proponuję powrót (myślami oczywiście) na lekcję matematyki i przypomnienie sobie wykresu paraboli. Ten termin, gdy dotyczy wędziska, oznacza odwzorowanie odcinka paraboli dążącego do nieskończoności wraz z poprzedzającym go fragmentem, dając kąt ok. 90 stopni. Ugięciem semiparabolicznym będzie zaś sytuacja gdy ww. warunki dotyczyć będą górnej połowy wędziska, a dolnik pozostanie prosty. Pełne ugięcie nastąpi wtedy, gdy w teście wystąpi kąt 90 stopni między ostatnim (najwyższym) fragmentem szczytówki a dolną częścią rękojeści. Ugięcie progresywne ma miejsce wtedy, gdy prawidłowo posługujemy się wędziskiem podczas energicznych wymachów, czy rzutu przynętą oraz holu i odnosimy wrażenie, że kąt 90 stopni, pod wpływem narastającego obciążenia, przesuwa się stopniowo w dół, aż do rękojeści. Znajomość tego pojęcia i rozpoznanie go w konkretnym wędzisku ma duże znaczenie dla prawidłowej jego eksploatacji. Bowiem jeśli uda się nam w nawet ekstremalnych sytuacjach, np. w czasie holu bardzo dużej ryby zachować ugięcie właściwe dla tego wędziska, to jego praca i jej efekty będą optymalne i nie narazimy żadnego elementu zestawu na uszkodzenie.

Pracą wędziska nazywamy po prostu, nie tylko uzyskanie UGIĘCIA w czasie AKCJI, ale i inne reakcje wędziska na ekstremalne, a nawet minimalne obciążenia.

WYWAŻENIE wędziska na ogół próbujemy rozpoznać podpierając je palcem w pobliżu górnej krawędzi rękojeści. Jest to tyle samo fachowy, co i nieskuteczny sposób oceny tego elementu konstrukcji wędziska. Bo, o prawidłowym wyważeniu rozstrzyga konstruktor – projektant, właściwie projektując rozkład masy całej konstrukcji, łącznie ze zbrojeniem. Polega to nie tylko na wyborze odpowiednich materiałów, ale i na zaprojektowaniu właściwego ugięcia czy akcji konkretnego wędziska. Wszystkie inne zabiegi polegające na dodawaniu, np. pierścieni wyważających do rękojeści czy eksperymentalne i nietypowe zbrojenie, tego nie zmienią. Mogą tylko złagodzić skutki błędów konstruktora, czy producenta oraz zbrojącego, odczuwane przez wędkarza, ale na pewno będzie to miało niekorzystny wpływ na trwałość i cechy użytkowe wędziska, np. powodując nieharmonijne ugięcie czy zaburzoną akcję. Jeśli już „palec” ma określić poprawność tego elementu wędziska, to należy pamiętać o tzw. wyważeniu dynamicznym, nierozerwalnie związanym z zakresem oraz masą i kształtem przynęt dla tego wędziska. Obowiązuje zasada, że im mniejsza masa przynęt i stosunkowo większa ich objętość, tym wędzisko może się bardziej wychylać przy tej próbie do przodu. A, im większą masą będziemy rzucać tym wędziskiem, tym bardziej „palec” powinien dawać równowagę znajdując się bliżej rękojeści, a nawet uchwytu kołowrotka.

Nowoczesne wędzisko b. dobrze uzbrojone
ZBROJENIE to bardzo istotny element budowy wędziska. Jednak rzadko występujący w idealnej wersji. Istnieje co najmniej kilkanaście teorii, jak to zrobić, aby maksymalnie wykorzystać zaprojektowane cechy blanku. Ale rzeczywistość jest „przekorna” i tak naprawdę żadna z tych teorii nie rozwiązuje wszystkich problemów. W rezultacie nic nie zastąpi doświadczonego i wciąż myślącego fachowca oraz jego zdolności manualnych. Praktyka pokazuje, że nawet najdroższe i najlepsze wędziska nie są identyczne, mimo nominalnie identycznych cech. Dlatego zbrojenie wg schematów bardzo rzadko kończy się tylko pozytywnymi skutkami.

Przedstawione w tym bardzo krótkim tekście elementarne definicje pojęć określających wędziska, oczywiście nie prezentują całkowitej wiedzy na ten temat i są jedynie suchymi sformułowaniami. Bo tak naprawdę, każde z tych pojęć zasługuje na osobne i znacznie obszerniejsze potraktowanie. Np. w formie praktycznego TESTU, możliwego do przeprowadzenia niemal przez każdego wędkarza. Po to, aby wybierać, czyli kupować tylko wędziska najlepsze i udanie je eksploatować, zgodnie z ich optymalnymi możliwościami.

Jan Marek Kochański

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Bardzo ciekawy artykuł bo pojęcia często są mylone ;)
Super artykulik. Podobało mi się. Tak trzymać. Zawsze lubiłem takie zagadnionka techniczne. Moze jeszcze kilka słów na temat budowy np. żyłek i plecionek oraz różnicy między nimi? Byłoby fajnie...Naprawdę ciekawe(szczególnie te fakty historyczne).
Dlaczego nie czytamy takich ludzi częściej? Zamiast tego mamy internetowych \'guru\' piszących o \'akcji B\' i uważających za kompozyt mieszankę włókna węglowego i szklanego. :eek
Super artykuł. Trochę buńczuczny, ale dodaje to smaczku. Mam pytanko, czy uzyskanie akcji bardzo szybkiej w wędzisku o ugięciu parabolicznym jest trudne do uzyskania i czy może znasz przykłady takich blanków/wędek?
Fenomenalny tekst,zazdroszcze wiedzy ;) Okazalo sie ze niewiele wiem o wedziskach i licze na rozwiniecie tematu,narazie pozostalo mi przeczytac to jeszcze raz...Pozdrawiam
czy czasem nie brakuje obrazków w tym tekście?
Nie dostałem obrazków od autora, więc pewnie nie miało ich być.
Poza tym kij jaki jest, każdy widział.. Gorzej z tym wędziskiem...Opisy tylko zostały...
Oprócz akcji i ugięcia, nowoczesne blanki mają jeszcze inne parametry, ważne dla wędkarza :
Maximum Drag
Best Drag
Maximum Torque
Optimal Torque
Maximum Power Transmission
Maximum Load
Optimal Load
.....ale to już jest wyższa szkoła jazdy.
Kij jaki jest każdy widzi, ale ja czekam na schemat tego japońskiego łuku :grin
Przeszukalem specifikacje kilku duzych firm, ktore produkuja włokna węglowe. Nigdzie nie ma czego takiego jak IM10. O ile wiem termin IM zostal po raz pierwszy wprowadzony przez firme Hexcel. W ofercie firmy mozna tylko znalezc grafity od IM4 do IM9.

Hexcel IM4 600 40
Hexcel IM6 760 40
Hexcel IM7 780 40
Hexcel IM8 790 44
Hexcel IM9 920 42

IM10 to marketing.
Przy okazji:

Specyfikacja Loomisa:
GLX - 65 million modulus
IMX - 55 million modulus
GL3 - 47 million modulus (IM8)
GL2 - 42 million modulus (IM7)
IM6 - 38 million modulus