W zasadzie pierwszym artykułem jaki przeczytałem o struganiu woblerów, był opis zatytułowany "Woblery w kuchni". Jak czytałem co autor napisał, wiedziałem, że moje woblerki również będą "rodziły" się w kuchni. Z kafli łatwiej zmieść wióry i pył struganego drewna. Od tamtej pory wykonałem wiele woblerów i niejednokrotnie przeganiany byłem z kuchni przez moją żonę. Cóż zrobić, taka dola.

Podczas jednego z wyjazdów w ręce trafił mi woblerek inny niż wszystkie inne, inny niż te, które wcześniej robiłem, inny niż te, które leżą na ladach sklepów wędkarskich. Była to rewelacyjnie wykonana imitacja chrabąszcza. Aparatu nie było, więc pozostaje pamięć. I tak się zaczęło, stonka czy biedronka, ostatecznie i jedno i drugie.

Z efektów nie bardzo byłem zadowolony, a jeszcze mniej były zadowolone ryby. Przysiadłem więc i zrobiłem coś innego, coś, co miało powalić wszystkich na nogi. Powaliło, ale tylko wędkarzy. Ryby, jako że nóg brak, zostały nieporuszone.

Konstruktor pokonany to konstruktor załamany. I tak było aż do Targów Wędkarskich 2004 we Wrocławiu. Znalazłem to, czego szukałem. Małe cudeńka, na jazia, na klenia. A kto je prezentował, ano Andrzej Lipieński. Dał kilka rad i zdradził kilka tajemnic. Zrobiłem fotki, ale te kilka fotek które miałem to niewiele. Prace rozpoczęły się od początku, od fazy projektowej. I na chwilkę zatrzymały się na tym etapie. Brak czasu zatrzyma wszelkie przedsięwzięcia. Pewnie trwałoby to dłużej, odwlekałbym produkcję, gdyby nie mój kolega po kiju. Łukasz posiadał kolekcję żuczków Andrzeja Lipińskiego. Kupił te cudeńka. Teraz to już sobie mogłem popstrykać z każdej strony, kąt steru, wielkość oczka, ryjek, brzuszek... Ach, miałem wszystko! Jeszcze tego samego wieczora kuchnia należał do mnie... Rozpocząłem struganie. Strugałem, szlifowałem, kleiłem i udało się, powstały pierwsze cacuszka. Seria testów i... Chociaż ryby nóg nie mają to je ścięło.

Jak powstają? Oczywiście opiszę w części kolejnej. Ale już teraz pochwalę się, że na moje żuczki padło kilka ładnych kleni.

Na zakończenie podaje zestaw potrzebnych materiałów i narzędzi:

Narzędzia
Ostry nóż do tapet z wymiennymi ostrzami. Piłka do drewna albo brzeszczot do metalu. Papier ścierny 100, 300 i 500. A skoro wkręcam stelaż to przyda się wiertarka i wiertła 1,0, 1,5. Pędzelki 0 i 00 zakupione w sklepach wyposażenia dla artystów. Pilnik "iglak" czasami też bywa pomocny.

Drewno
Oczywiście lipa, miękka i łatwa w obróbce. Próbowałem z innymi, ale nacinanie rowków w takich maleństwach nastręcza bardzo dużo kłopotów. Może balsa jest lepsza, ale jest też lżejsza, przy takiej samej objętości wychodzi lżejszy woblerek.

Farby
Tempery. Spray tu się nie sprawdzi, robota wymaga precyzji. Testowałem plakatowe, ale jakoś mi nie leżą. Tempery dobrze pokrywają powierzchnię, są wodorozcieńczalne (jak coś upapram to żona nie krzyczy).

Lakiery
W pierwszej fazie Capon a potem Domalux. Używałem innych, ale pękające woblerki skutecznie mnie odstraszyły.

Stery
Poliwęglan 0,8 mm grubości sprawdza się dobrze. Trudny do zdobycia, ale myślę, że przy tak niewielkich sterach, dobre będą inne, miękkie i przezroczyste, tworzywa.

Stelaż
Najlepiej Dental, ale ja nie stosuję Dentalu. Posiadam zwykły drut oporowy 0,45 mm. Skręcanie tak niewielkich oczek z Dentalu mogłoby okazać się bardzo uciążliwe.

Klej
POXIPOL przezroczysty, sprawdza się dobrze. Wklejone oczka są prawie niemożliwe do wyrwania z korpusu. Zrobiłem test, wkleiłem dwa uszka w "surowy" kawałek lipy. Kółeczka się prostują, agrafki rozginają, a oczka dalej "siedzą" twardo na swoim miejscu.

Proszę bez nerwów, niebawem opiszę dokładnie jak powstają.

C.d.n

Pozdrawiam

Jarokowal


Wybrane komentarze z poprzednich wersji portalu:

jaj:
Nie masz nawet, Jarku pojęcia, jak bardzo cieszą mnie merytoryczne artykuły na WCWI. Bardzo są potrzebne. A woblery są po prostu prześliczne. Łowienie na takie coś było także dla mnie najbardziej ulubioną techniką wędkowania. Nawet pstrągi nie powodowały u mnie takich odbić, jak wiślane klenie i jazie na takie właśnie coś.
Picolo:
Fajne robaczki. Kiedyś próbowałem wykonać podobne, choć troche większe cudeńka, niestety nie dało sie tym rzucić daleko, a podczas spławu z prądem ryby atakowały przynętę z powierzchni, a zaciąć takie branie ze spinningu jest niezmiernie trudno. Potem przeszedłem na muchę i tu nie było już problemów z zacięciem. Być może warto wrócić do miniaturyzacji, zwłaszcza latem?
Pozdrawiam Picolo.
AreK:
Piękne. Po prostu śliczności! Wprawdzie ostatnio częściej siedzę przy imadle i muchach niż przy woblerach, ale chyba się skuszę na wystruganie kilku takich kleniowych killerów:). Pozdrawiam!
Woytas:
Ech :) Te maleńsrwa :) Na takiego z brązowymi pokrywami skrzydeł i białymi plamkami miałem największego klenia w tym roku:).

Pisz, pisz narzedzia już przygotowałem ;)

pozdrawiam

Woytas
siudak:
Śliczne te żuczki, jestem szczęśliwym posiadaczem kilku sztuk, niestety nie było mi dane ich przetestować za co muszę Cię Jarku tutaj bardzo przeprosić, ale w następnym sezonie się poprawię. Jak zobaczyłem Twoje cudeńka mnie też naszło by zrobić kilka stonek i biedronek ale ugrzęzłem na etapie korpusów, jednak do wiosny na pewno je wykończę i podeślę Ci do testów.
slawek:
Bizuteria!
Az szkoda wrzucac je do wody. Cudenka!
Nigdy nie lowilem na te malenstwa.
bugowir:
Tez skrobię żuki, takie na max 2,5 cm...podglądałem zdjęcia w książkach, pismach...nie miałem okazji przeprowadzić autopsji zuków Andrzeja Lipińskiego więc radzę sobie tak- z balsy strugam coś jak jajo ale z jedna płaską powierzchnią, w niej rowek żłobię na ok 1,2 mm, następnie stelaż z drutu "nowosrebrnego" 0,6 mm który jak omotki obwijam nicią i na to kropelkę Kropelki, spaja się w całość, wkładam w rowek i jeszcze 2,3 kropelki Kropelki...nie rozerwie tego żyłka 0, 18 ...potem ewentualnie szpachla do drewna, ale olewam szpachlę zwykle i podklejam 1,2 kropelkami półśruciny, potem lakier do paznokci, barwy ogólnie jesienne, stera doklejam, 3 warstwu domaluxu, mini kółeczko, kotwica ok. 10 i na klenie. W woblerach A. Lipińskiego "bawią" mnie te nózki owadzie trochę, ale też będę robił takowe dla siebie, bawią mnie, bo jeśli ryba dojrzy te mini nóżki dopełniając sobie w swej zimnokrwistej główce obraz owada prawidłowego to dysonans może wystąpić w jej rozumowaniu ze względu na dyndającą kotwicę he,he,he
cif:
Twoje żuczki są pikne, ja strugał nie będę (brak zdolności i cierpliwości), ale czy można gdzieś zakupić te z targów, Andrzeja Lipińskiego?

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy