Pomimo wczorajszego zmęczenia, budzę się o 5.30 rano. Korzystam z okazji, że wszyscy jeszcze śpią i robię sobie potężną turbokawę. Wyglądam przez okno. MAMUSIU !! JAK TU PIĘNIEEEEEE !!!

Szybko wychodzę na przystań. Niesamowita przejrzystość wody, tysiące drobnych ryb różnych dziwnych gatunków uwijające się wśród roślinności, większe sztuki głębiej przemykają między kamieniami i wodorostami. Czuję się tak jakbym obserwował podwodny świat w olbrzymim akwarium.

Budzę resztę towarzystwa. Czas na ryby! Jeszcze tylko pakowanie sprzętu na łódź. Konrad wyjmuje echosondę, podstawowy model Eagle'a. Mój Boże, żebym ja wiedział, że on ma takie gówno to wziąłbym od Ryśka profesjonalnego Lowrance'a... Musimy jednak sobie radzić z tym co mamy.

Wszystko zapakowane, startujemy. Silnik, 10-konny 2-suwowy Tohatsu odpala od pierwszego pociągnięcia. Płyniemy podziwiając niesamowite widoki.

Odczytujemy głębokość na sondzie. 5m, 10, 20, 30.... Zatrzymujemy się w dryfie przy pionowej ścianie gdzie metrod skał sonda pokazuje właśnie 30 metrów i trochę ryb. Tu właśnie Korsarz łowi pierwszą rybę wyprawy - dorszyka, rozmiar "podpiński". Dalszy dryf nie daje efektów. 30, 40, 80, 100 metrów. Na tej głębokości kończą się możliwości echosondy Konrada. Jeszcze tylko jest w stanie pokazać odczyt głębokości jak stoimy w lekkim dryfie ale już ukształtowanie dna czy ewentualne ławice ryb już przekraczają jej możliwości więc trzymamy się tych głębokości. Konrad łowi jakieś dziwadło, które odpina z pilkera w rękawicach.

Potem łowi przecudnej urody dorszyka w czerwonym kolorze.

I tak przez cały dzionek zmieniamy miejsca, szukamy, łowimy...

Upływa dzień za dniem w tempie ekspresowym. Główną naszą zdobyczą są plamiaki od 0.5 do 3 kg, które obojętnie na jakiej głębokości zacięte - walczą do samej powierzchni. Na lżejsze zestawy trafiają się niezwykle smaczne makrele. Jak się trafią trzy na raz to ma się wrażenie, że na końcu zestawu uwiesił się niebyle jaki misio.


Na większych głębokościach i skalistym dnie łowimy molwy

a na stosunkowo płytkim (15-30 metrów) łowisku na napływowej stronie skał Korsarz łowi największe dorsze wyprawy.

Łowi je na ciemne gumy. A że miał ich tylko dwie sztuki i szybko urwał to i dorsze się skończyły. To kolejny błąd wyprawy, który można było stwierdzić dopiero na miejscu. Na przyszły rok już będziemy lepiej przygotowani.

W toni trafiają się niebrzydkie rdzawce i małe czarniaki, które stylem walki przypominają łososie.

Ale większych sztuk brak. Miałem jednak przeczucie, znak od Boga, że to się zmieni. Bo jak nie tu to gdzie?!

cdn...

Ps. Uprzejmie proszę skrajnych zwolenników metod C&R i NO KILL o ominięcie części piątej...

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

No!!! Nareszcie jakieś ryby!! Zaczyna mi się ta relacja podobać!! Tylko te mikro odcinki jak w brazylijskich serialach!
HALIBUT !!!!!!!!!
...Witek, gdzie jest HALIBUT !!!!!
pozd.
Zdjęcia nr.5 i 17 mówią wszystko! Tam na prawdę jest pięknie!
Pdr...Stefiman
Oni byli jednak na rybach.... :roll
Czy ja już pisałem , że wam zazdroszczę takiej wyprawy :cry . Ale dzięki i za to , poprostu bombowo.
No Witek chyba Ci jednak wybaczę. Będziesz żył. ;) A jak tak dalej będzie to i browara postawię.
Cytat:
Ps. Uprzejmie proszę skrajnych zwolenników metod C&R i NO KILL o ominięcie części piątej...


Czy autor jest skrajnym zwolennikiem metod C&R i NO KILL???
jak na razie omijamy :)
Cytat:
skutecznie
Dodane przez marek_k84 w dniu - 2005-08-29 10:50:04
------------------------------------------------------------------------

\"Re:Komentarze - irytacja - 2005/08/26 10:41
już bendem grzeczny!\"
łolaboga, łomatko i łojezu!!!!

:cry :cry :cry
No a gdzie jest część V???
To kolorowe dziwadło to najprawdopodobniej wargacz - po norwesku \"blastal\", po niemiecku \"lipfisz\"
W tym roku w Norwegii złowiłem kilka takich ryb i co najciekawsze z brzegu na zwykłe czerwone robaki.
Witam w klubie miłośników fiordów
pozdrowionkA
Żesz ty w mordę... Stefan, teraz to już mnie żadna siła od wyprawy nie odgoni. Chyba, żeby się okazało, że moja teściowa się do Norwegii w tym samym czasie wybiera :grin
Dlaczego ja wcześniej nie widziałem tego artykułu? :?
A to kolorowe dziwadło jest podobne właśnie do mojej teściowej! :eek
Wodnick, nasze teściowe chyba są spokrewnione bo moja też jest podobna do tego dziwadła. Choć tak po dokładniejszym przyjrzeniu się, to stwiedzam iż moja większe podobieństwo wykazuje do żabnicy. Zwłaszcza
te zębiska. Ciekawe czy też jadowe? :grin
No to Wam chłopaki współczuję, bo mówią, ze jak chcesz wiedzieć, jak będzie żona wygladała, to popatrz na teściową...
TERAZ mi to mówisz???!!! :eek :eek :eek