Gdy tylko zrobiło się trochę znośniej ok. 16:00 wyskoczyłem z wklejaneczką nad Świder poszukać jakiegoś klenika lub spróbować złapać jelca na spinning. Co tu dużo gadać Świder lubię i koniec. Jest jeszcze kiepsko przeze mnie poznany, ale pracuje nad tym. Fakt obecności nad tą uroczą rzeczką daje wiele powodów do radości, no bo zielono, cicho, w odosobnieniu, a drzewa dają cień i chłód.

W ruch idą zerówki obrotówki, woblerki kleniowo-jaziowe, jakaś cykada. Obławiam kolejne miejscówki rynny, dołki mini przelewiki itp.

Łowię z brzegu więc i zasięg ograniczony i pole manewru, pokrzywy i krzaczory wszędzie dookoła, a ja w krótkich spodenkach i sandałkach. Nic to jednak, walczymy dalej…

Woda w 80% po kolana miejscami dołki 1-1,5m. W polaroidach doskonale widać, co się w wodzie dzieje i mogę powiedzieć, że ta woda nie jest martwa. Ryby są!!! Tyle tylko, że płochliwe jak cholera, widzą mnie z kilometra i uciekają gdzie pieprz rośnie. W końcu dochodzę do miejsca gdzie Świder się zwęża, przyspiesza, a nurt wyżłabia rynnę, ponadto na środku jest mała wysepka, pień z roślinami, a równolegle do nurtu leży kołek.

Usiadłem sobie na brzegu schowany za drzewami i zacząłem obserwować wodę zasłonięty roślinnością. Siedziałem tak około pół godziny. Jelczyki niczym nie niepokojone, do spółki z klenikami harcowały sobie w najlepsze, a to wypływając spod kołka to podpływając do powierzchni zbierając jakieś owady, to chowając się znów pod kołek. Co kilka minut na miejscówkę wpadało kilka sporych kleni sprawdzić co słychać. Postanowiłem pod osłoną roślinności przejść kilka metrów dalej i podać przynętę z nurtem.

Wybór padł na powierzchniowego żuczka mocno smużącego. Po zwodowaniu poczekałem aż spłynie te kilka metrów i zamknąłem kabłąk, żyłka naprężyła się, a żuczek zaczął pracować w miejscu, nie zwijałem żyłki tylko podciągałem i popuszczałem żuczka na odcinku 20 cm. Takie trzymanie w miejscu potrafi wzbudzić w rybie agresję i zmusić ją do brania. Nie myliłem się. Po 2-minutowej stójce jest uderzenie niestety ryba nie zapina się. Dalsze próby z żuczkiem nie dają żadnego rezultatu, więc tak jak Kubuś Puchatek zacząłem się drapać po główce i powtarzać: myśl, myśl, myśl! Wymyśliłem!

Trzeba im zaserwować imitacje narybku, więc pospiesznie wiążę maleńkiego przeźroczystego jiga z drobnym srebrnym brokatem i delikatnym, ale dłuższym ogonkiem na główce 0,5 g. Rzucam, siła nurtu wypycha twisterka w pół wody, widzę go doskonale przez polaroidy, co chwilę za twisterkiem stają duże cienie, ale nie atakują tylko po chwili odpływają. Przestaję zwijać i trzymam gumkę w miejscu tak jak poprzednio żuczka i podciągam szytóweczką, aby imitowała osłabioną walczącą z nurtem rybkę. Czuje uderzenie, ale nie widzę ryby, branie kwituje natychmiastowym ruchem nadgarstka, a z moich ust wydobywa się jakże uwielbione przez nas syczące jesssst! To był klenik, co prawda żaden z tych dużych, ale na mojej wędeczce do 7 g i żyłce 14 dawał nieźle czadu. Udało mi się go podprowadzić pod brzeg i wyjąć. Krótka sesja i wrócił do wody.

Podsumowując. Wyniki może nie oszałamiające, ale na tym odcinku naprawdę nie jest łatwo coś złowić zwłaszcza na spinning. Odnoszę wrażenie, że większe szanse na większą rybę daje muchówka, ale jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa i będę nadal próbował żuczków, obrotówek itp. Wiem, że większe ryby tam pływają, więc jest po co wracać, a zdjęcia dużych brzan ze Świdra zamieszczonych na jednym z portali wędkarskich każą optymistycznie patrzeć w przyszłość.

Optymista - Bartosz Penzo *BartekP*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

uwielbiam takie urokliwe rzeczki... w nich złowienie czegokolwiek to duża sztuka a wymiarowy szczupak to mistrzostwo świata. Dopóki sam się nie poskradałem, uważniej nie przyjrzałem w polaroidach, to zawsze wydawało mi się, że są one martwe - chadzając jak słoń czego się mogłem spodziewać? ;)
Uwielbiam takie ciurki. Takie rzeczki to przede wszystkim klimat i połowy w akwarium. Tu się widzi co się łowi. Ja mam swoją Pokrzywnicę, Lutynię, Widawę i Prosnę z niżówek. Świder pewnie też bym pokochał...
Bardzo Grabiopodobny ten Świder :)
Tez uwielbiam Swider. Mieszkam w Jozefowie wiec mam go pod nosem, ale w tym roku odwiedzilem go jedynie 2 razy kolo Wielkanocy. Rzeka jest idealna do nauki muchowania i lekkiego spiningu. Polecam brodzenie - wodery wystarcza. Na ktorym odcinku Swidra lowiles? Ja Swider znam tylko na odcinku od Woli Karczewskiej do ujscia.
piękna rzeczka świetne foty :)
Łowiłem trochę powyżej Trasy Lubeskiej, jesli chodzi o kongerka to ekspolatuje go dopiero od kwietnia ale dość intensywnie wiec mogę tylko powiedzieć, że sprawia mi wiele radości nie tylko na okoniach ale jak widać można go też wykorzystac na kleniach i jeszcze mnie nie zawiódł. Odnośnie brodzenia to w piatek sprawiłem sobie spodniobuty wieC mam duże nadzieje na lepszą ekspolracje rzeczki...