Dziś byłem zobaczyć co dzieje się na lodzie i czy ktoś ze znajomych czasami nie "moczy kija". Byłem na czterech łowiskach, bo są koło siebie, ale wędkarzy ani widu, ani słychu, a mrozik trzyma już ładne parę nocy i w dzień też temperatura jest poniżej zera. Rano ok. godz. 7.30 termometr pokazywał aż -11°C. Po śniadaniu pojechałem z sąsiadem na zwiady. Na pierwszej wodzie nie było nikogo, chociaż tam zwykle nie często można spotkać wędkarzy. Na parkingu obok drugiego zbiornika też puściutko, a ku mojemu zdziwieniu na lodzie również nie było ani jednego wędkarza. Dziwne, przecież lód jest bardzo gruby, ma około 30 cm grubości.

Na tafli widać było ślady chodzących ludzi, wszedłem sprawdzić przeręble, ale były już zamarznięte, czyli chyba dzisiaj rano nie było tu nikogo. Na 52 ha wody nie było ani jednej osoby oprócz nas. Po obadaniu sytuacji przeszliśmy się znad Zalewu nad Odrę - to jest około 200 metrów. Tu wiadomo, że wędkarzy nie będzie. Stan wody jest w miarę niski, widocznie na jazie w Ratowicach otworzyli wszystkie zapory i śluzę, bo woda szła bardzo szybko, a z nią małe kry. Lód utrzymywał się tylko między główkami, wiem jednak, że nie takiej grubości jak na wodach, na których byłem wcześniej. Tu jest niebezpieczny! Po tej wycieczce wróciliśmy do domu.

Dzisiaj był mój pierwszy raz, kiedy odważyłem się wejść na lód, a nawet przeszedłem z jednego brzegu na drugi, a lód nawet nie chrupnął.

Pozdrawiam wszystkich - Bartosz


Wybrane komentarze z poprzednich wersji portalu:

ted:
Pierwsze koty za płoty. Przy takich mrozach na wodach stojących jest na pewno bezpiecznie. Na rzekach jest, co innego, bo tam lód może być podmywany i lepiej nie ryzykować. Wędkarzy pewnie nie ma, bo się im znudziło łowić mniej niż zero. Jak kiedy spróbujesz łowić to zobaczysz że to też wciąga chociaż łowi się zazwyczaj małe rybki. Gratuluję debiutu i melduj od czasu do czasu, co tam u Ciebie słychać. Pozdrawiam ted
Aby do wiosny!
Hunter:
Witaj Bartoszu!
Gratuluję decyzji,ja pierwszy raz wybrałem się na lód po trzydziestu latach łowienia. Nigdy mnie to nie pociągało i nie miałem towarzysza do marznięcia.W końcu wyciągnął mnie stary wyżeracz Pan Arkadiusz F.Zmarzłem jak cholera a mój znajomy miał chyba elektryczne kalesony bo nie narzekał.Złowiłem parę sztuk i były to niezapomniane chwile.Życzę Ci wielu atrakcji w czasie wędkarskich wypraw .Powodzenia.
Hunter
mepsik:
Wędkowanie podlodowe to piękna sprawa, ale to coś zupełnie innego niż łowienie letnie. Łowienie w przeręblu jest bardzo kameralne. Jak raz spróbujesz i nie zmarzniesz, to po Tobie. Każdego roku będziesz tęsknił za zimą.
Ale na lodzie najważniejsze jest bezpieczeństwo. Lód teraz wszędzie jest gruby, ale brak wędkarzy w takich warunkach powinien dać wam do myślenia - zwłaszcza jeśli zbiornik na którym byliście jest popularnym łowiskiem. Nie pochwalam spaceru z jednego brzegu na drugi i sprawdzanie sobą, czy lód chrupnie, czy nie, bo jakby lód chrupnął, to byśmy nie czytali Twojej relacji - niestety...
Zanim wybierzesz się nad podlodowe łowy, poczytaj artykuły w dziale „Pod lodem". Oprócz relacji z połowów i technik zimowych znajdziesz tam wiele praktycznych informacji jak przeżyć na lodzie ;-) Pozdrawiam!
Argrabi:
Łowienie na lodzie ma swój niepowtarzalny urok... Zresztą codziennie widuję w Warszawie przy moście Śląsko-Dąbrowskim widuje wedkarzy już przed 7 rano. I to niezależnie od pogody... I grubości lodu.
glotox:
Podobnie jak i ty ja rownież wybrałem się na lód w niedzielę. Namówił mnie nasz kolega z WCWi i tym sposobem poznalem tajniki zimowego łowienia. Oczywiście nic nie złapalem ale te kilka godzin na świerzym powietrzu bardzo się przyda na cały tydzień.

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy