Sezon A.D. 2006 postanowiliśmy - z powodu braku innych możliwości - rozpocząć na morzu. Gdzie, to już zapadło, ale wchodziła w grę tylko jedna niedziela do Świąt Wielkanocnych. Ale jak znaleźć wolne miejsce na kutrze dla grupy 12 osób, gdzie wszystkie miejsca do czerwca zostały zarezerwowane?

Ale od czego są „Toruńskie czwartki”. Na spotkaniu przy piwku nastąpiła „tradycyjna wymiana telefonów” i morze stało przed nami otworem. Niestety, po kilku telefonach czar prysł jak mydlana bańka. Miejsc brak. Ale byłem umówiony z jednym szyprem, który na swoim kutrze nie miał potwierdzonej rezerwacji i po kilku godzinach byliśmy na ich miejscu. Pierwszy raz spotkałem się z takim podejściem do klienta. Elegancko oddzwonił i po uzgodnieniu wszystkich spraw podał mi sms-em namiary kutra: www.my.skarp.webpark.pl

Wypływamy w morze o godzinie 6, a nie jak jest w rozkładzie, o 7, co zmusiło innych uczestników wyprawy do wcześniejszego przyjazdu. Jeszcze jest ciemno i troszeczkę pada, ale na kutrze znajduje się duża messa, stylizowana na wrak, a na suficie znajdują się mchy i porosty, które mają to przypominać.

Na pierwszym łowisku jesteśmy po około 2 godzinach i zaczynamy łowienie, które przynosi pierwsze dorszyki. Nie są to jakieś ogromy, ale zabawa jest przednia. I tak łapiemy do śniadanka, które przygotował szyper. A są to wędzone „uszy łososia” i do tego kawka lub herbatka na zawołanie. Następne dryfy przynoszą kolejne dorszyki podobnych rozmiarów: 1- 2 kg. Słoneczko powoli zaczyna nam rozgrzewać twarze, a mnie nawet oczy pomału zaczynają wypadać i muszę nieraz przywitać się z Neptunem.

Obiadek i znowu szyper zaskakuje nas kiełbaską i czerwonym barszczykiem, który stawia mnie na nogi, a po którym muszę nadrabiać zaległości w stosunku do innych uczestników wyprawy. Ogólnie rejs kończy się dla mnie złapaniem 17 dorszy. Zdjęć niestety nie zrobiłem, ponieważ padły mi bateryjki, a drugim nie posiadałem. A nieraz przestrzegał mnie o tym jaj.

Powrót i wpłyniecie do portu i tu następna niespodzianka – jedyna kobieta na kutrze za sterem jak wytrawny wilk morski wprowadziła kuter do portu. Miło spędzony dzień na rybkach oraz właściciel kutra, którego szczerze mogę polecić innym na morskie wyprawy. A ze strony internetowej można dowiedzieć się więcej.

glotox

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Zawody były....
Ten komentarz został usunięty przez Administratora
no, no strona my.skarp bardzo dobra, najbardziej podoba mi się wprowadzenie terminarza z info o ilości miejsc wolnych.A co do kulinariów , do dzisiaj czuję wspaniały smak bulionu rybnego, wątróbek i ikry z dorsza na Wła 40. To była rewelacja. :)
to był średni wynik wygrał kolega ze 36 dorszami
Zawody były oczywiście Toruń - reszta świata oczywiście okazalismy się \"lepsi\" ale poznaliśmy fajnych chłopaków z Tucholi ;)
Tak na WŁA 40 było też super jedzonko ale niestety został zezłomowany :sigh i my dlatego szukaliśmy innych opcji i wyszło na Darłówko
Poczekaj, zrobimy zawody Warszawa-Toruń i wtedy zobaczymy :grin
Jorbas z Rysiem będą kapitanami naszej drużyny :grin :grin :grin
Łajba super, reklamuje się cały czas na wszystkich portalach. Ale podejście do klienta kicha i to straszna. 32 osoby na takim stateczku to lekka przesada,poza tym może być. Miałem okazję pływać niestety w takiej obsadzie(32 wędkarzy+załoga) i miłych wspomnień niestety nie mam. Wolę już Passata II,na którym pływam już V sezon i jak dotychczas tylko raz mnie zawiódł(pogoda)
Nie wiem kiedyv i z kim plywales ale on zabiera 25 osób a nie 35 a co do reklamy na innych portalch to jeszcze ich nie widziałem chyba zazdrość toba kieruje ostry
Piszą,że zabierają 25 a jak ja wypływałem,zabrali 35 bo jacyś koledzy szypra się z nami zabrali.Ścisk był taki,że przejść nie szło,nie mówiąc już o plątaniu się zestawów.A co do reklamy na innych portalach,wystarczy poszukać na Allegro i Ebay
Teraz pytanie, czy zawody były na podstawie szyprowskiego widzimisię, czy też armator posiadał zezwolenie dla organizatora zawodów ? :( ogólna zlewka na przepisy... ciekawe też, czy któryś z wedkujących zainteresował się tymi zawodami, czy też po prostu zasada \"wsiadam i łowię i nic mnie nie obchodzi znów zwyciężyła\" ? :( Pozdrawiam powiększające się grono Wielkich Łowców Dorsza..niestety