Do rzeczy więc. Po przeczytaniu kolejnej relacji kolegów z BAYAN-GOŁ, na baczność postawił mnie przepis na pstrąga w sosie sojowym zmieszanym z olejem. Ponieważ gotowanie i wszystko, co z tym związane powoduje, że wpadam w amok i mam chyba nie po kolei pod sufitem, bo przy garach mogę stać 24 godz., próbować, smakować, sprawdzać, dosmaczać itd., postanowiłem wypróbować ten przepis. Podobno mam być rarytas, ale nie uwierzę zanim nie sprawdzę sam.

Nie będę Wam opisywał wszystkich prac, których kulminacją było kosztowanie efektów kulinarnych zabaw, bo przepis jest zamieszczony i wszystko opisane w portalu BAYAN-GOŁ, ale po całym tym zamieszaniu, muszę zadać jedno pytanie do tych, którzy nie stronią od garów… Z góry uprzedzam, że nie czepiam się, przepis w swojej prostocie jest genialny, efekty zasługują na słowa wyższej jakości niż "pyszne", autorów doceniam za fantazję, ale mnie osobiście nie udało się zmieszać sosu sojowego z olejem… Jak to zrobić?

Kombinowałem, mieszałem, miksowałem, podgrzewałem, a nawet chłodziłem. Moja Kobieta patrzyła się na mnie z taką pewną podejrzliwością, bo wyglądałem jakbym próbował sprokurować danie na kilka gwiazdek Michelina. Nie udało się.

Tak czy siak, pstrągi w połączeniu sosu sojowego i oleju wyszły fantastycznie. Wiem, że fotka nie oddaje nawet 50% tej smakowitości, którą możemy docenić tylko zajadając to danie, ale dołączam ją jako dowód, że nie konfabuluję. W kuchni udzielam się ku pokrzepieniu moich najbliższych i tych trochę dalszych także. A przepis polecam wszystkim.

Jacek Wróblewski *Jacek*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Jacku, a po co mieszać? Jak rozumiem chciałeś uzyskać emulsję olejowo-sojową? To się nie uda, bo olej i sos (na bazie wody), mają inne właściwości fizyczne. Zawsze będą \"oczka\" sosu w oleju. Po prostu trzeba tylko rozprowadzić i tyle. To oczywiście moje spostrzeżenie, specem nie jestem, a zaparcia i pasji gratuluje. Mnie by się nie chciało ;)

Swoją drogą zdaje się, że wyszło dobrze, nawet z tym problemem? Kurczę, chętnie posiedziałbym przy czymś takim i lampce wina w Waszym towarzystwie ;) Czemu ja tak daleko mieszkam?
Wygląda za.... jeśli i smakuje podobnie niebo w gębie :)
No to dostałem ślinotoku.... Składniki mam, pstrąga zaraz zakupię :)
Przeczytałem a do obiadu jeszcze dwie godziny bite. :( Może wytrzymam :) .
Jako równie zainfekowany kulinarnym bakcylem, dodam od siebie iż prawdopodobnie cała istota tego przepisu leży w fakcie iż sos i olej fizycznie się nie zmieszają, olej podgrzewa sos z którego prauje woda, dzieki czemu wzmacniany jest smak \"osiadający\" na rybce. Co do niemożliwości stworzenia emulsji, to nie tak do końca, jest ona jednak bardzo krótkotrwała i szybko się rozwarstwia, ale jak kombinował ktoś kiedyś z dressinagmi do sałaty to wie o co chodzi ;)
No... należałoby spróbować :). Ja juz odpusciłem szalone kombinacje od czasu, gdy dysponując nieograniczoną (praktycznie nie teoretycznie)masa hodowlanego pstraga (teczak, żródlak - szef ośrodka hodowli pstrąga) podałem jednocześnie gronu przyjaciół kilka dań w wersji patelniowej, piekarnikowej, z wody i ... dzikiego potokowca zrobionego z niewielka ilością swieżego masła czosnkowego na żarem ogniska. Od tego czasu żona (ówcześnie narzeczona)nawet na ognisko w domu gotawa sie zgodzić :grin . Przyzwoity stan pomieszczeń kuchennych, brak interwencji Straży Pożarnej przez 25 lat zawdzieczam zatem tylko niedoborom potokowców i mojemu oporowi, aby te nieliczne uśmiercać. :roll :grin
Brawo Hubert, znalazłeś sedno sprawy. Inicjatorem i pomysłodawcą rybki w soji jest serdeczny kolega i przyjaciel (mam nadzieję, że nie będzie miał nic przeciw) Andrzej z Częstochowy, robi rybkę w niezrównany sposób. Niezbędnym elementem jest koperek, oczywiście najlepiej świeży, na wyprawach zastępowany suszonym. Gotową rybę w sosie najlepiej jest zostawić pod przykryciem (może być folia) na noc. Śniadanko genialne. :grin
Jacku, świetna robota i wielkie gratulacje za artykuł :)
Dorota zrobiła osośkę norweską. Rewelacja!! :eek Następny hicior w naszej rybnej kuchni :grin
Jacku, nie ważne jak wygląda, ważne co ma w środeczku :) ;) a przepis ciekawy :)