8. Przepis

O połowach karpika pisałem we wcześniejszych częściach. Karpikowanie to jedna z przyjemności łowienia karpików drugą jest niewątpliwie przyjemność kulinarna wynikająca z przygotowywania i spożywania karpika. Istnieje cała masa przepisów na karpia i nie jest łatwo wybrać odpowiedni. Ja wybierając przepis kieruję się dwoma kryteriami: po pierwsze przepis ma być prosty a osiągnięty efekt maksymalny, po drugie smak podstawowego składnika (surowca) ma być zachowany. Łatwo się przekonacie o czym mówię wystarczy, że gdziekolwiek poza domem zamówicie sobie żurek. Wróćmy jednak do karpika na niedzielę.

Karpia sprawiam i dzielę na półdzwonka, solę i wstawiamy do lodówki. Każdy wędkarz ma to w małym palcu więc i rozpisywać się nie ma o czym.
Rybka dojrzewa a ja w tym czasie obieram i nastawiam ziemniaki na obiad, potrzebne mi będą ugotowane.

Patelnię zdatną do smażenia ryby stawiam na gazie i nalewam na nią olej, warstwę grubości 0,5-0,7cm.
Półdzwonka karpika, po wyjęciu z lodówki, panieruję w mące,

a po strząśnięciu jej nadmiaru smażę powoli na jasnozłoty kolor.

Po usmażeniu wszystkich kawałków ryby

odsmażam na patelni wcześniej ugotowane i pokrojone na cząstki ziemniaki. Ziemniaki odsmażane w oleju po rybie do tejże ryby smakują mi najbardziej i dlatego je tu umieszczam, bo uważam że są integralną częścią przepisu. Jeśli ktoś nie lubi, nie chce lub nie może, niech śmiało ten punkt opuści.

Wyjmuję wcześniej kupione produkty. Kupiłem wcześniej bo wiedziałem co zrobię na niedzielny obiad jak tylko złowię karpika.

Odlewam szklaneczkę wina (100ml) odsypuję połowę (100g) orzechów i biorę połowę (100g) kostki masła.

Na drugiej patelni rozpuszczam powoli masło, w tym czasie na patelni po rybie odsmażają się ziemniaki.

Do masła wsypuję mielone orzechy włoskie, ostrożnie podsmażam by lekko się zezłościły

Z kolei wlewam szklaneczkę czerwonego wina i krótko „gotuję”.

Jeśli niedzielny obiad podaję latem w ogrodzie dla rodziny to serwuje go po wiejsku w miskach i każdy sam sobie nakłada na talerz odpowiednią porcję.

Dla gości podaję w eleganckiej formie.

Surówkę zrobicie sobie sami taką jaką w danej porze roku lubicie.

9. Składniki:

ryba
-karp 1,5-2 kg
-mąka do panierowania ryby
-olej do smażenia
-sól

sos
-pół kostki masła
-100g mielonych orzechów włoskich
-szklaneczka czerwonego niesłodkiego wina

Z łyżką i aparatem koło garów się krzątał i dla was gotował Jacek Andrzej Jaros *J_A_J*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

NO I NA TO WŁAŚNIE CZEKAŁEM, FAJNY PRZEPIS NA SOS, MUSZE SPRAWDZIĆ
Świetna robota, miód malina. W moich okolicach karpik nie jest osiągalny ale warto poczekać do Świąt i przepis zrealizować. Dzięki i pozdrawiam :)
:) Aż ślina mi pociekła.
No Jacek klasa :) Szkoda, że przez internet smaku i aromatu się nie wyczuje...
\"Ja to zjem ten kawałek od ogona. Bardzo lubię...\" ;) :roll
Piękny cykl, jak zwykle ze swadą i z JAJEM.
Przy okazji pytanko na temat sosu. Czy nie trzeba podgotować aż do odparowania wina? Zwykle wino w sosie jest raczej mało sympatyczne, ale jego aromat daje wiele.
Tak sobie myślę, czy przypadkiem dobre, białe, sauvignon blanc nie pasowałoby lepiej do rybki?
Bartuś trzeba gotować tyle by odparował alkohol, długie gotowanie nie sprzyja orzechom, które gorzknieją. Spróbuj zrobić na białym, choć moim zdaniem czerwone jest lepsze. Bardzo podobny sos można zrobić z migdałów i tam rzeczywiście białe.
Dokładnie czytałem, bo jeżeli chodzi o karpiki to najbardziej lubię te smażone bez udziwnień. Przepis na sos podrzucę żonie, bo ja tylko wodę przypalam, a ona jest mistrzynią kuchni.
I jeszcze jedno, czy nie za dużo oleju będzie w rybie, gdy na patelnię lejesz 0,5 do 0,7 cm. Zwróciłem na to uwagę bo nie jem tłusto, a ryba sama w sobie (karpik) jest dosyć, dosyć utuczona.
Pozdrawiam
zbyt mało oleju powoduje jego przegrzanie wytwarzają się bardzo trujące akroleiny, ryba się przypala po wierzchu a w środku jest surowa.
Jeśli zdejmujesz z patelni gorące to wystarczy chwilkę nad patelnią potrzymać by olej skapnął a jak chcesz prawie bez oleju to odłóż na talerz wyścielony papierowym ręcznikiem.
Przypominam, że na drugiej patelni masz pół kostki masła :grin
ślinka sama leci, o tych ziemniaczkach nie słyszałem, trzeba wypróbować. :)
Do przyprawionej ryby dodaję sporo cebuli kroję w paski i kropię cytryną. Po usmażeniu ryby wrzucam cebulę na patelnię i próżę, świetne jedzonko. Polecam wszystkim :)
A my na Litwie żarliśmy karpia z grila. Oprószony przyprawami, włożony w kratkę, był pieczony na konkretnym grilu, opalanym drewnem. Smakował wybornie, prawda, Kliwciu? :grin
Piecia - ty to majesz pamięć!!! Był cyprysek, był..... i to bodajże na obydwóch Najazdach..... :grin