Obiecałem kiedyś Karpiarzowi przepis na tatara z łososia. Spełniam obietnice i to w kilku fotograficznych odsłonach. Danie jest prościutkie w przygotowaniu nawet dla najbardziej opornych w branży kucharskiej. Zachwyci swym smakiem każdego, kto lubi tatara przygotowanego z polędwicy wołowej (autentyczny tatar to konina). Trzeba jednak przestrzegać pewnych zasad.

Przygotowujemy go na dzień przed podaniem. Potrzebne będą (proporcja na czterech brzuchatych mężczyzn):
- łosoś (filety) - 1,5-2 kg
- cebula średnia - 1 szt.
- olej roślinny w dobrym gatunku (słonecznikowy, oliwka z oliwek), kilka łyżek stołowych
- pieprz i sól do smaku
- cytryna (do skropienia tatara w czasie jedzenia).

Łosoś winien być koniecznie dobrze zamrożony i to przez min. 2 tygodnie. Parę godzin przed przygotowaniem przekładamy go do lodówki w celu lekkiego rozmrożenia. Wyjmujemy go z lodówki kiedy nie jest już twardy "na kość", ale jeszcze nie rozmrożony. Powinien już dać się kroić nożem.

Nóż musi być bardzo ostry. Kroimy poszczególne kawałki fileta w cieniutkie plasterki (3-4 mm).

Plasterki kroimy wzdłuż na cieniutkie paseczki, które następnie poprzecznie siekamy w drobną kosteczkę. Im drobniejsza kosteczka, tym lepiej. To bardzo ważne żeby kroić! Bardzo niecierpliwi przepuszczają filety przez maszynkę do mięsa, ale to najzwyklejszy gwałt na szlachetnej potrawie. Wszystkie subtelności smakowe łososiowego mięsa ujawniają się w ustach w dwójnasób po rozgryzieniu go jako krojonego a nie mielonego. Ale jak ktoś woli np. ciepłą wódkę, to trudno...

Poniżej zaprezentowane są przygotowane pozostałe składniki: drobno pokrojona cebula, olej, pieprz i sól. Dodajemy je kolejno do pokrojonego łososia. Żadnych żółtek, ogóreczków, pieczarek czy musztardy! Mamy czuć smak łososiowego mięsa.

Teraz poszczególne składniki mieszamy na jednolita masę.

Po wyrobieniu całej masy przekładamy ją do salaterki, owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na kilka godzin (np. na noc) w celu tzw. "przegryzienia".

Tatara należy spożywać oczywiście w stanie zimnym. Osobiście lubię nakładać go (byle grubo, bo dobre!) na kromkę chleba posmarowaną masłem. Trzeba teraz tylko doprawić pieprzem i solą wg własnego gustu...

...oraz skropić sokiem z wyciśniętej cytryny...

...i smakować, smakować, smakować...

Kiedy spałaszujemy już całą michę tegoż - możemy spokojnie pójść na ryby albo chwalić życie.

Wasz korespondent - Sazan

P.S. Tatar z łososia nazywany jest przez Polaków na Alasce "fufu". Nie wiem, skąd ta nazwa.

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy