Mam pewną propozycję dla tych wszystkich, którzy nie zdążyli się jeszcze przyzwyczaić do Photoshopa lub w jego obsługę nie zaangażowali zanadto. Powiedzmy sobie szczerze - zawsze wygodniej jest umieć obsługiwać całkowicie darmowy soft, niż ryzykować naukę (niełatwą i długotrwałą) oprogramowania, do którego ma się dostęp jedynie w pracy lub na domowym komputerze posiada się wersję, hm, z drugiej ręki. GIMP dla Windows jest do ściągnięcia z wielu źródeł, ja jednak serdecznie polecam fantastyczny support on line - GIMP w praktyce Macieja Jezierskiego. Uwaga - przed instalacją koniecznie przeczytajcie poradę, jak podczas instalacji zaprogramować polską wersję tego programu, bo inaczej bezpowrotnie wylądujecie w GIMP in English i trzeba będzie go odinstalować, jeśli języka nie znacie.

Możliwościami i ilością pluginów do pobrania z sieci GIMP od fotoszopa niewiele się różni, no, może poza tym, że ten darmowy soft nie potrafi pracować z CMYK... Że co proszę? No tak, zamiast wprowadzać Was w tajniki drukarskie, powiem tylko, że ten, kto rozumie co to jest CMYK i w tym trybie pracuje, to, po pierwsze, ma dostęp do legalnego Photoshopa, po drugie zna PS jak własną kieszeń i nie ma potrzeby uczyć sie GIMPa. Na potrzeby obróbki zdjęć z cyfrówki, a także ich wydruku na domowych drukarkach GIMP to aż nadto. W trybie ekranowym da się w nim zrobić dokładnie wszystko to, co robi się w Photo Shopie. Dziś szybka lekcja pierwsza - prościutkie przygotowanie fotografii do publikacji w internecie lub po prostu zdjęcia do wysłania e-mailem.

Po instalacji (koniecznie pozwólcie zainstalować katalogi osobiste, nic złego systemie nie zrobią) i o doinstalowaniu łatki (będzie o niej podczas pobierania programu z klubu sign.pl) - odpala się program i nastepuje lekka, "linuxowa" konsternacja. Po prostu, na ekranie otwiera sie kilka okienek nieznanego przeznaczenia. Bez paniki - wystarczy je sobie po prostu ułożyć. Najważniejszy jest "narzędziownik", w nim właśnie z menu Plik wybieramy Preferencje i na logikę ustawiamy najważniejsze rzeczy. Potem spod tego samego menu otwieramy wybrany obrazek - znów proszę bez paniki, GIMP powstawał dla dla Linuxa i pozostał mu taki nietypowy "eksplorator", taka niby-linuxowa konsoleta. Kiedy jednak znajdziemy - znów na logikę - katalog z obrazkami, to można je nawet podglądać, klikając w klawiszek "Stwórz podgląd" na dole interfejsu. Kiedy już się zdecydujemy na fotografię i jej otwarcie zatwierdzimy, pojawi sie taki obraz jak niżej - prawda, ze juz lepiej?

Robalek na fotografii jest zbyt mały, jak na główny temat. Najprościej go wykadrować, stosując narzędzie do selekcji prostokątnej. Zaznaczamy kadr i kopiujemy go do schowka, najlepiej ogólnoświatowym skrótem klawiszowych Ctrl + c. Można to też zrobić z menu kontekstowego (wywołuje się je w windowsach prawym klawiszkiem myszki, a potem Edycja/Kopiuj)...

Po to się kopiuje, aby mieć własciwy kadr - więc znów międzynarodowe otwarcie nowego, czyli Ctrl + n lub z menu Plik/Nowy - otwiera się okienko informacyjne, na którym bez ceregieli naciskamy OK. Potem znów kombinacja klawiszy znana wszystkim, czyli Ctrl + v, czyli polecenie wklej. I mamy taki oto obrazek... Tak a'propos, wiecie jaka jest angielska nazwa grafika komputerowego? ContolC ControlV Manager :)

... gdzie w oknie na wierzchu znajduje się wybrany przez nas własciwy kadr. GIMP ma bardzo miłą właścowiść, mianowicie na pulpicie może być ogromna ilość niezależnych od siebie okienek edycyjnych. Jak wielka to wygoda, na pewno opowiem wkrótce, przy okazji bardziej zaawansowanych ingerencji w fotografię. Dziś okienkiem pod spodem nie przejmujemy się zupełnie - ja mam dwugłowicową kartę graficzną, więc te okienka przesuwam sobie po prostu na drugi monitor, ale to bardziej z przyzwyczajenia, a nie z rzeczywistej potrzeby. My zajmiemy sie teraz oknem z właściwym kadrem - warto byłoby może obrazek nieco wyostrzyć, choć z tą nakładką należy uważać, by nie wywołać przepaleń na zdjęciu. W GIMPie nie ma się co przejmować, prostym skrótem Ctrl + z mozna cofnąć tyle operacji, ile ustawimy sobie w preferencjach. A wyostrzanie? Menu kontekstowe/Zaznaczenie/Wyostrzanie lub skrót klawiszowy, jaki znajdziecie w okienku obok funkcji... Można - i tak doradzam zrobić - wyostrzyć dopiero po odpowiednim zwymiarowaniu, czyli przeskalowaniu obrazka. Z menu kontekstowego wywołujemy Obraz/Skaluj obraz i przez nami pojawia się okienko poniżej. Wpisujemy odpowiednią szerokość (dla prezentacji w sieci ta wartość jest najczęściej determinantą). Na Fotohobby.pl w artykułach największa szerokość obrazka w artykułach wynosi 380 pikseli, w Galerii natomiast 600. No, to wpisuję te 380, nie zapominając przedtem ustawić sobie miarki "px" na klawiszku z boku. Domyślnie ustawione jest skalowanie proporcjonalne - to ten łańcuszek przy wartościach dolnych, więc wysokość ustali się automatycznie...

No i mamy obrazek właściwej wielkości. Niby gotowy do prezentacji. Ale jak ktoś lubi ramki - ja na przykład lubię - to w GIMPie może je uzyskać szybciutko.

Menu kontekstowe/Zaznaczenie/Zmniejsz... Po pojawieniu sie okienka, określa się grubość ramki - mi tu jakoś pasuje 8 pikseli...

Ok, pojawia się zaznaczenie jak niżej, nie wolno jednak zapomnieć o inwersji (odwróceniu) zaznaczenia, bo inaczej zamiast ramki wypełniłby sie kolorem środek obrazka. Znów ogólnie znany skrót Ctrl + i lub Menu kontekstowe/Zaznaczenie/Odwróć...

I mozna wybrać z Narzędziownika wiadro z farbą (Wypełnienie) i wlać tę farbę w ramkę... Na dole widać domyślne ustawienie kolorów, gdzie barwą narzędzia jest czerń i to ona leje się z wiadra. Na dzisiaj pozostańmy przy podstawowych kolorach, zresztą ramki czarno białe są naprawde ładne. Ale na razie mamy klepsydrę poniżej. Paskudną. I znów prawy klawisz myszki/Zaznaczenie/Zmniejsz i wyskakuje okienko...

Skoro myślę o cienkich, jednopikselowych, czarnych ramkach, to zmniejszam zaznaczenie o 2 pikselki...

Znów wybieram wiadro z farbą, następnie klikam na strzałeczki i biały staje się kolorem wypełnienia. Wlewam go w zaznaczenie. I kończe robote nad obrazkiem Menu kontekstowe/ Plik/ Zapiszjako/ Zaznacz_w_oknie_format_JPEG/ Nazwij_plik/ Zatwierdź/ Określ_kompresję_w_nowym_oknie/ OK.

Efekt ponizej! To jednak coś zupełnie innego niż materiał wyjściowy.

I to by było tyle na dzisiaj. W zasadzie wystarcza to na długo, ale jeśli kogos GIMP zaciekawił, to obiecuję "lekcje" kontynuować bez zbędnego pośpiechu. Bardziej zaciekawionych odsyłam do GIMP w praktyce - na podstawie tego tutoriala można program ten opanować w stopniu zadowalającym w ciągu kilku dni treningu. To o wiele pożyteczniejsze i sprawia więcej radości, aniżeli przepierdzenie czasu wolnego z pilotem telewizyjnym czy joistickiem w dłoni, a już nie daj Boże na wypełnianiu jakichś domowych obowiązków.

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

spoko ten gimp !
Szanowny panie Jacku poruszył pan problem który mnie nurtuje od pewnego czasu,a właściwie od momentu kiedy kupiłem sobie cyfraka,mam 44 lata i niestety po pierwsze nie umię angielskiego a po drugie z komputerem też jestem mocno na bakier akocham bywać nad wodą i obcować z przyrodą razem z wędką oraz ze swoim aparatem
niestety moje zdjęcia będą tylko moje.Pozdrawiam ROMAN.S :sigh
Gimp gimp i jeszcze raz gimp. W tym programie zrobiłem sporo naprawdę niezłych prac i nie odstaje on w niczym od adobe za 2000zł. Może poza funkcjami, które w droższych programach są automatyczne, a w gimpie trzeba zrobić czasem coś ręcznie. Tak to gimp rządzi
dobra wszystko ok tylko co wtedy gdy mam zdjęci o rozimiarach 1.3MB a do galerji można wysłać zdjątko o max.rozm.500kb?
:sigh