"Blodnynka"

Jest to najprostsza nalewka jaką znam. Potrzebne składniki to:
- sok "Hortexu" - rajski kokos (ananasowo-kokosowy)
- spirytus

Do zrobienia potrzeba jeszcze: pustych butelek, lejka, filtrów do kawy.

Do litrowej butelki nalewamy 0,6 l soku, filtrując go przez umieszczony w lejku filtr do kawy. Do objętości uzupełniamy spirytusem i odstawiamy na kilka godzin. W butelce na dnie, wytrąci się osad i kożuszek na górze (dość sporo tego) powstały z resztek owoców. Przepuszczamy całość jeszcze raz przez filtr (zmieniając filtry, bo się zapychają) i otrzymujemy klarowny trunek w trochę mniejszej ilości, bo wsiąka w filtry. Znowu uzupełniamy do pełna spirytusem i odstawiamy na kilka dni do lodówki.

Otrzymujemy ok. 45% nalewkę o posmaku ananasa i aromacie kokosa. Polecam tylko bez przesady. Na pewno będzie smakował paniom!

"Mulatka"

Przepis jest od mojego kolegi Romka Lewandowskiego i jest to tzw. "Porterówka". Jak poprzedni (mój autorski) bardzo prosty, gdyż widziałem bardziej skomplikowane porterówki.

Wszystkiego po 1 sztuce. Składniki:
- 1 łyżeczka cukru waniliowego
- 1 piwo "Porter" (najlepiej Żywca)
- 1 piwo Karmi (zwykłe 0,5 - a nie udziwnione "au de cafe" 0,3)
- 1 litr spirytusu.

Wsypujemy cukier do czystego garnka, wlewamy Karmi i Portera, lekko podgrzewamy i mieszamy, żeby cukier się rozpuścił. Wyłączamy podgrzewanie, dolewamy spirytus i mieszamy. Po wymieszaniu wlewamy do butelek i chłodzimy w lodówce. Po schłodzeniu można już się rozgrzewać (nie musi się przegryzać). W smaku robi wrażenie, że można bez popitki, a chwilę później w piersiach poczujecie rozchodzące się ciepło. Trunek ma ok. 52%, kolor ciemnego piwa i działa bardzo rozgrzewająco, więc uwaga z dawkowaniem! W małych ilościach "lek" ten nie powoduje skutków ubocznych. W dużych ilościach, zakłóca bardzo tzw. moment prostujący (żeglarze, marynarze i stoczniowcy wiedzą o co chodzi).

Jacek Barczak *okonhel*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

Tyle czasu czekać? Kurde, chyba by ta mikstura rogi musiała mieć, żeby doczekać do właściwego momentu :grin
Nooooo!!!!!Nie wiedziałem że na Helu takie \"wynalazki\"
piją.Jak w Maju na Belony do
Was trafię to może będzie/q
Sory Okonhel za ten dziwny
i nie dokończony komentarz do twojego artykułu ale mojej córce akurat w trakcie odpisywania na Twój
artykuł zebrało się na czyszczenie klawiatury od
komputera ssawką od odkurzacza i tak mi głupio
namieszała.PRZEPRASZAM.Roman.S
Jeśli ktoś jest mniej cierpliwy to można próbować wcześniej. Ale jak się przegryzie to \"skutki uboczne\" przedawkowań tego leku są mniejsze. U nas zdobyła taką popularność, że sok do jej wyrobu w Helu ciężko kupić. Pozdrawiam.
Dla Bombla napisałem już przepis na coś szybszego. Może jutro się ukaże. Popzdrawiam.
Fajny przepis :D Kilka razy trzeba przepuścić przez fitry, za każdym razem uzupełniając spirytusem i jesteśmy w domu :grin . A tak na serio, to to pieroństwo kopa musi mieć, jak jasna cholera :eek
Okonhel - dzięki za troskę :grin

Wodnick... Powiadasz:
Cytat:
A tak na serio, to to pieroństwo kopa musi mieć, jak jasna cholera


Już widzę, jak bardzo się tym martwisz :grin
Bombel, no płakać nie będę... :grin Człowiek się, proszę Pana, do wszystkiego potrafi przyzwyczaić :grin :grin :grin
Przepis na \"Mulatkę\" podawał chyba kiedys Daniel Wegner w WŚ. Tak mi coś się kojarzy.
A ostatni składnik z obydwu przepisów nie wystarczy?? Po co tak wszystko komplikować???
\"łyżeczka cukru waniliowego\" - nie ma czegoś takiego jak \"cukier waniliowy\" ;-) jest: \"cukier wanilinowy\" [wiem czepiam sie;-)]
Argrabi, popieram! Nie ma co kombinować, potem czekać jeszcze... :grin
Panie i Panowie, a ten przepis znacie? Jak ktoś ma tak zwaną \"K.P.N. znaczy się koniak pędzony nocą\" a nie toleruje tego zapachy to trza wlać do słoika zawartość, a do tego wrzucić atraktor w postaci wyparzonej cytryny naszpikowanej ziarenkami kawy (ziarenka wciśnięte w naciętą skórkę cytryny tak, by część ziarenka była w środku cytryny, a część na wieszchu) odstawić to na parę dni i dosłodzić, lub dodać miodu do smaku i jak to mówi mój guro to dopiero jest miodzio. Można to też zrobiś z kiepsiej jakości wódecznością, bo dobrej szkoda. Wychodzi babska nalewka, pijesz lekko i przyjemnie, rozgrzewa pozornie jak każdy alkochol, a %ty robią swoje. PICIE KOŁKOCHOLU W NIE ROZSĄDNYCH ILOŚCIACH ZAWSZE SZKODZI. Wiem coś na ten temat więc minister zdrowia ostrzega i czasami ma rację!!!
Kryskon, KPN własnej roboty podobnie przygotowuję, jeno podczas kapania przeprowadzam przez dwa odstojniki, w jednym są skórki od chlebka, w drugim grubo zmielona kawa, a w końcowym, gdzie już kapie ostatecznie - bardzo cienko skrojone skórki z cytryny, lub pomarańczy, które lekko ściskam, żeby puściły sok. Cała ta kombinacja zabija nieprzyjemny zapaszek:). Jak już sobie ścieknie wszystko zlewam wszystko razem, coby moce wyrównać, wtedy biorę miód, kilka dużych łyżek na patelnię, przypalam go, aż przybierze lekko karmelową barwę i jest rzadki, po czym przelewam do \"urobku\". Następnie w buteleczki i do szafki na jakiś czas. Po kilku dniach, normalnie miód malina, panie :D Smak ma rewelacyjny, mocno grzeje i potężnie na błędnik oddziaływuje ;)
Ładnie kurna, ładnie.. :P Nie ma się co dziwić, że potem o nas krążą tendencyjne kawały.. ;)
-Jedziesz na ryby?
-Ale nie umiem!
-A co tu umieć? Przechylasz i pijesz...
:upset :grin :grin
:grin suuuper, a już się martwiłam, że nie umiem łowić. Teraz widzę że jakoś sobie poradzę, tylko te % mnie trochę przerażają :grin . Może kto zna przepis na coś niżej oprocentowanego? Pozdrawiam miło wszystkich a autora w szczególności.
A jeśli chodzi o \"księżycówkę\", proponuję zalać 1 l, ok. 0,5 kg malin świeżych lub mrożonych. Po kilku dniach nadaję się do picia. Maliny są okropne, nie radzę próbować :grin , a \"księżycówka\" ma zabawny kolorek i całkiem niezły smak. Smacznego. :P
Piłem porterówkę naprawdę coś ciekawego w smaku.A \"blondynkę\" wypróbuję na żonie. :grin