Jeżeli przypadkiem (lub w wyniku uporczywej zasiadki czy też przysłowiowego wędkarskiego farta) trafi Ci się sum poniżej 5 kilogramów (ale wymiarowy!) lub jeżeli takowego nabędzie koleżanka małżonka w sklepie rybnym, uczyń tak:


- spraw rybę, zrób z niej filety
- natrzyj zewnętrzną część fileta (skórę) solą z pieprzem i jarzynką (2 łyżeczki soli, 2 łyżeczki jarzynki, 1 łyżeczka pieprzu, najlepiej cytrynowego - wymieszać i nacierać)
- wewnętrzną część delikatnie i z umiarem posyp resztą mieszanki
- pokrop sokiem z cytryny mięso i wstaw do lodówki na 2 godziny
- na dużej patelni rozpuść 1/2 kostki masła (może być ostatecznie Rama Kulines, Planta lub olej 1/4 szklanki)
- weź 3-4 cebule duże, białe (cukrowe lub czosnkowe ), umyj, obierz, przekrój na pół a potem pokrój w talarki i wrzuć na gorący tłuszcz (potem zmniejsz ogień na średnio- średni)
- dwie duże czerwone papryki, 2 zielone i dwie jasnożółte umyj i pokrój jak cebulę, potem dorzuć do niej na patelni, posól, popieprz, dodaj 1/2 łyżeczki ostrej papryki i duś razem 10 minut
- sparz wrzątkiem 3-4 pomidory, obierz ze skórki, pokrój w kostkę i dorzuć do papryki z cebulą.

Niech się dusi razem jeszcze kwadrans, a Ty tymczasem:


- na drugiej patelni rozgrzej olej, wyciągnij filety sumowe z lodówki, obtaczaj delikatnie w mące i smaż na gorącym tłuszczu po 4 min z każdej strony
- kiedy usmażysz suma, do duszących się warzyw dodaj łyżeczkę przecieru pomidorowego, zamieszaj i połóż kawałki smażonego suma na wierzchu. Duś razem jeszcze 5 minut pod przykryciem
- wykładaj na półmisek rybę z sosem i warzywami i wsuwaj aż się uszy trzęsą.

Wskazane dodatki:
- zimne piwo, chleb lub ryż.

Uwaga: jeśli ktoś lubi, może razem z cebulą smażyć około pół kilograma oczyszczonych i pokrojonych w kostkę kabaczków, cukini lub bakłażana...)

Jeśli ryba jest większa niż 5 kg

Proponuję resztę po prostu zamrozić! Albo zaprosić rodzinę, znajomych... Można też suma zrobić z grilla:

Kawałki suma (ze skórą, ale starannie oczyszczoną grubą solą z jarzynką- jak powyżej) skropić sokiem z cytryny, oprószyć jarzynką, lekko posolić, przełożyć plastrami cebuli i gałązkami kopru. Można minimalnie dodać przyprawy do ryb Kamis i cytrynowego pieprzu. Odstawić na godzinę- dwie do lodówki. Potem każdy kawałek, razem z tym, co jest do niego przylepione, owijamy folia aluminiową i kładziemy na rozpalonym grillu. Pieczemy po 10 minut na każdej stronie, po czym rozchylamy folię i jeszcze 5 minut "odparowujemy" mięsko.

Podajemy z surówką z kiszonych ogórków (małosolnych najlepiej), cebuli czosnkowej, świeżej papryki i pomidorów. Można dodać listek bazylii i ząbek czosnku, sól, pieprz do smaku.. :)

Wskazane dodatki:
- zimne piwo, chleb...

A co zrobić z łbem?

Najlepiej smaczną i zdrową zupę sumową:

Po sprawieniu ryby łeb namoczyć w wodzie na co najmniej godzinę , potem starannie wyczyścić jarzynka z solą (jak powyżej), można usunąć oczy, ale nie koniecznie.
Do garnka o pojemności co najmniej 5 litrów wlać 3 litry zimnej wody i włożyć łeb sumowy. Wsypać pół łyżeczki soli i zagotować. Wyszumować tak, jak rosół. Dodać oczyszczoną włoszczyznę:
- 2-3 średnie marchewki
- 2 całe (z natką) średnie pietruszki
- 1 seler (nie większy od kurzego jajka, jeśli tak, to połówka)
- 1 mały por
- 1 cebulka (najlepiej lekko „podpieczona” na blasze, grillu czy choćby palniku)
- pół czerwonej papryki
- gałązka świeżego lubczyku ( jeśli nie ma , to 20 kropli przyprawy Maggi)
- pół łyżeczki pieprzu mielonego 9najlepiej cytrynowego)
- 2 listki laurowe
- 4 ziarenka ziela angielskiego

Całość gotować koło pół godziny. Pod koniec gotowania dodać ¼ łyżeczki curry i łyżeczkę tartego chrzanu. Rosół przecedzić przez drobniutkie sitko. Podawać z "lanymi kluseczkami" albo z "zacierkami babuni".

Na drugie danie polecam coś z powyższych przepisów.

SMACZNEGO!
Ewa Ćwikła *Stynka*

Komentować mogą wyłącznie zarejestrowani użytkownicy

Komentarze   

W takim razie w niedzielę jadę 8)
A tak jakby ktoś miał ochotę:Z łba,kręgosłupa i włoszczyzny ugotować wywar.Gdy warzywa będą prawie miękkie dodać 2 czerwone papryki słodkie i 2 czuszki i 3-4 średnie pomidory,gotować do momentu aż papryki będą miękkie.
Wszystkie papryki wyjąć na oddzielny talerz a wywar przelać przez sito a najlepiej przez gazę.Do wywaru wrzucić pokrojone w kostkę ziemniaki i gdy będą prawie miękkie dołożyć sporo filetów pokrojonych w kostkę taką na wielkmość jak kostka ziemniaczana.Filetom wystarczy 5-7min. gotowania.
Po nocy w lodówce zupa nie wypada z garnka odwróconego dnem do góry. 8)
Po co wyjmować papryki?Trzeba je przetrzeć przez sito do wywaru.
jak kto lubi :) ! Gdy przetrzesz papryki to zupa stanie sie ostrzejsza :)
Stanowczo się zgadzam z Ewą i nie zgadzam z Sachą! Pyry NIE MAJĄ prawa wstępu do jakiejkolwiek zupy rybnej!!! Przez to, że zabijają smak i aromat rybny! :upset
Kliwolit, ty nie jadłeś mojej zupy.... :grin
Już czuję na podniebieniu te pyszności!!!!!
Kliwolit! Masz szczęście, że nie jadłeś tej zupy! Jeszcze żyjesz! Ale co to za życie bez prawdziwej \"trojnej uchy\"
Kliwolit,też tak uważałem.
Dla mnie zupa rybna musiała być z kluskami.Zapewniam że z pyrami jest równie dobra.
Ewa,przepis dostałem od Madziara u którego pierwszy raz jadłem taką zupę.W moim wykonaniu była naprawdę łagodna.
nie no super tylko gdzie te sumy :grin
Jak kto \"nieumiejący\" to z rybnego! :D
Żeby zrobić zupę z suma
należy trochę podumać.
Żeby złowić tego gagatka
Złapcie najpierw Turkucia Podjadka
Potem załóż na wędy hak.
I czekaj na jego znak
A jak wędę zabiera.
Ciągnij, jak jasna cholera.
A potem to prosta sprawa
z zupą, to tylko zabawa.
Bo jeszcze kupisz duży gar
I zrobić duży war .
Popieprzysz, posolisz
i jak złe, to ....

i umyjesz gar.
Ja bym zaproponował każdemu wędkarzowi, który złowił suma \"przypadkiem lub w wyniku uporczywej zasiadki czy też przysłowiowego wędkarskiego farta\" uwiecznienie zdobyczy na zdjęciu jeśli istnieje taka możliwość i w miarę możliwości delikatne zwrócenie sumowi wolności.

Ps. Ta rada nie dotyczy się sumów nabytych przez koleżankę małżonka w sklepie. Wtedy w żaden sposób nie uratujemy suma. Chyba, że był przetrzymywany w dobrych warunkach. Wtedy, taki wariat jak na przykład ja, może pokusić się o wypuszczenie suma do pobliskiej rzeki ( żywego suma można spotkać w barach blisko sąsiadujących z rzekami czy jeziorami ). Ważny jest duży zbiornik, w którym sum będzie mógł swobodnie oddychać w trakcie transportu.

Gwarantuję, że samopoczucie i sumienie po wypuszczeniu suma o niebo lepiej się trzyma niż po jego pysznym zapewne zjedzeniu.

PSS. Pani Ewo! Białko ( sum ) i węglowodany ( \"zimne piwo, chleb lub ryż\" plus lane kluseczki albo zacierki babuni ) nie są zbyt zdrowym posiłkiem. Z uwagi na enzymy które trawią białko i enzymy które trawią węglowodany.

Tak więc całym moim wędkarskim sercem namawiam na zrezygnowanie z potrawy z suma na rzecz zwrócenia sumowi wolności.
No cóż, de gustibus.........
A poza tym , Kolego,zycie jest generalnie cholernie niezdrowe i nieuchronnie kończy sie smiertelnym zejściem! :D
Ja rzadko zabieram ryby z łowiska, zazwyczaj raz na jakiś czas 1 sztuke, ale nie jestem ortodoksem ani w jedną, ani w drugą strone i uważam, że wędkarzowi czasem tez się cos dobrego w paszczy należy.
Z całym szacunkiem dla Twojego stanowiska w kwestii.... - pozdrawiam - Ewa
Bysior ja proponuję abyś wcale nie łowił ryb, bo to im najbardziej szkodzi. Po co biegać po co kłuć, po co wędkować. Bąć ekologiczny w każdym calu.
@ted pięknie to ujołeś :grin
Pani Ewo, jeśli moja wypowiedź zabrzmiała zbyt złośliwie to przepraszam. Nie o to mi chodziło. Chodziło mi tylko o chwilę zastanowienia się. Kiedy pomyślę jak \"wędkarze\" w moich okolicach łowili sumy od połowy maja, na jakże szlachetną metodę połowów zwaną trollingiem nóż w kieszeni się otwiera. Zwłaszcza, że wszystko jak leci do wora. Bez żadnych limitów. :(

Ted, glotox - staram się być ekologiczny w każdym calu. O ile to możliwe. Nie przejdę na piechotę 60km, rezygnując z autobusu. Niestety to nieuniknione. Tak jak moje łowienie ryb. To moje hobby, to moja pasja. Nie tylko dla samych ryb. Dla obcowania z przyrodą i z wodą. Nad wodę jeżdżę z workiem i zbieram śmieci po innych wspaniałych wędkarzach. Przestrzegam wszelkich przepisów PZW ( które uważam niszczy nasze wody ), jestem za tym, żeby je zaostrzyć. Co pewnie i tak nie da, dopóki nie zmieni się mentalność ludzi.

Mentalność - to właśnie główny czynnik, który wpływa na stan naszych wód ( ryb, przyrody itp. ) Tak jak napisała pani Ewa : \" Ja rzadko zabieram ryby z łowiska, zazwyczaj raz na jakiś czas 1 sztuke, ale nie jestem ortodoksem ani w jedną, ani w drugą strone i uważam, że wędkarzowi czasem tez się cos dobrego w paszczy należy.\". Jeśli ktoś lubi zjeść rybę proszę bardzo. Nikt nikomu tego nie broni. Ale tak jak mówi pani Ewa - trzeba mieć jakiś umiar.

Tak więc Ted i glotox - łowić ryby będę dalej. Obchodząc się z nimi najdelikatniej jak można. Wypuszczając je do ich naturalnego środowiska, którym bynajmniej nie jest patelnia. I nikt mi tego nie zabroni.

Bysior i fajnie, że masz takie upodobanie ale przy sprawach kulinarnych to przesada wspominać o Dekalogu. Ci z którymi łowię to wiedza, że ja wypuszczam i nie jestem pazerny na rybę ale denerwuje mnie powtarzanie tego samego przy byle okazji. Mięsiarze nie zaglądają na takie portale. Oni łowią co dzień dużo i do siaty. Pozdrawiam ted
Racja, trochę przesadziłem. Ponosi mnie za bardzo w tych kwestiach czasami...

Pozdrówki i co złego to nie ja ;)